O DYSKUSJACH I NIE TYLKO

meat-eaters-versus-vegetarians 2

W Internecie często można spotkać komentarze o nieudanych próbach przejścia na witarianizm. Czasami takie osoby nie tylko opisują swoje przykre doświadczenia ale również zakładają grupy, gdzie na wszelkie sposoby starają się kwestionować samą ideę witarianizmu, nastrajać ludzi przeciwko tym, u których wszystko się udało z surowym jedzeniem. Przy okazji starają się udowodnić „naukowo”, przytoczyć dowody (monografie, wykłady, artykuły itd.), żeby ostrzec innych przed „niebezpieczeństwem”.

Cóż mogę powiedzieć na temat nieudanego witarianizmu…

Po pierwsze: trzeba zrozumieć, że nie jest to takie proste: przeczytać kilka książek, albo jeszcze gorzej – połazić po grupach „Fakebooka” i wszystkie zdobyte informacje zastosować na własnym organizmie. Otóż nie! Każdy człowiek jest istotą indywidualną,  z własnym bagażem wcześniejszego trybu odżywiania się, własnym stopniem zaśmiecenia tkanek i organów, własnym kompleksem myślenia, poziomem świadomości. Dlaczego nie bierzecie pod uwagę własnej unikalności? Czyżby pochodzicie z jednego inkubatora?  Jak to zrozumieć – wyglądem wszyscy się różnimy, a w środku mamy niby to samo? Przeczytałeś, wziąłeś coś za podstawę, ale dalej proszę słuchaj własnego organizmu. „Wszystko robiłem tak jak on napisał w swojej książce, a o mały włos nie  pożegnałem się z tym światem!..”  Ależ robali miałeś dziesięć razy więcej, niż ten autor    i dłużej trzeba było się oczyszczać!!! A ty odliczyłeś 10 dni i przerwa. I znowu naprodukowałeś masę kolejnych robali… A takich niuansów jest setki. Wszystko jest indywidualne, przyjaciele!

Po drugie: skończcie już z trollingiem ludzi, którzy dają informacje na temat odżywiania się! Jeśli macie własne, alternatywne stanowisko dotyczące witarianizmu, nie lansujcie go kosztem trollingu innych ludzi. Możecie przecież się mylić. Niczego nie udowodnią przykłady witariańskich porażek, lub argumenty „naukowców”, opłacanych przez biznes farmaceutyczny i spożywczy. Bo po drugiej stronie są tysiące, setki tysięcy osób, którzy czują się świetnie jedząc tylko surowe owoce i warzywa, którzy pokonali „nieuleczalne” choroby… Rezultaty witarianizmu są jednoznaczne i namacalne: człowiek po przejściu na surowe jedzenie czuje się świetnie, ma energię, myśli pozytywnie, nie wylewa na innych żółci beczkami, a ze zdrowiem jest u niego wszystko w porządku. Mówię to z własnego doświadczenia. Co prawda, z pozytywem nie zawsze wychodzi: w momentach kryzysów oczyszczania nie wszyscy wytrzymują, puszczają im nerwy, różnie bywa…  Ale szukajcie przyczyny w sobie, we własnym zachowaniu, postępowaniu żaden system nie może być dla wszystkich uniwersalny, a system odżywiania – tym bardziej. „Moja babcia mieszka w górach, przez całe życie cała ich wioska je mięso i wszyscy tam mają koło setki i więcej lat…”  Więcej ci powiem: twoja babcia dożyłaby i do dwustu gdyby nie spożywała tego mięsa.

     Nie wystarczy po prostu przeczytać kilka książek, trzeba umieć słyszeć i rozumieć swój organizm. Nikt tobie w tym nie pomoże. Może jedynie wskazać poprawny kierunek, dać informację, ale dalej musisz sam… „Oj, myślałem, że zdechnę, a potem zjadłem kawał krwistego steka, organizm został nasycony, a ja w tym momencie zrozumiałem: otóż to, to jest dla mnie!” Ależ oczywiście to jest dla ciebie! Robale mają ucztę! Uratowały się po apokalipsie, świetnie! Dziękują tobie chórkiem! Nie wątpię, że po tym steku przebywałeś w stanie szczęścia. O.K. Bez owijania w bawełnę powtórzę raz jeszcze: sięgajcie po informacje doświadczonych osób, ale analizujcie je, kierujcie się własną wiedzą,  własnym doświadczeniem. Nikomu nie trzeba wierzyć tak po prostu, również     i autorowi tego postu. J

      Jeszcze parę słów na temat ludzi, którzy dzielą się wiedzą. Zwracam się do tych, którzy kochają krytykować ich i zaczepiać. Zazwyczaj szukacie motywacji w portfelu człowieka, który założył bloga lub otworzył swój kanał na You Tube, żeby dzielić się wiedzą. „Hej, stary, nie trzeba nam makaron na uszy nawijać – wiemy przecież, że robisz to wszystko dla pieniędzy…” To jest przykład bardzo prymitywnego myślenia. Czy nie można po prostu wychodzić z założenia, że ci ludzie chcą podzielić się swoją wiedzą nie w celach osiągnięcia jakichś korzyści, nie z chęci wprowadzenia was w błąd, a dlatego,   że nabyli jakieś  cenne doświadczenie i chcą je przekazać innym. Nie warto od razu podważać ich wysiłku, szufladkować. Na marginesie powiem, że po drugiej stronie może okazać się uczciwy zbożny człowiek, którego obrazicie. I jeśli ktoś z was wie, co to jest karma, to nie wykluczone, że wróci do was bardzo szybko i będzie to bardzo bolesne… Taka jest zasada.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s